Jak się ubrać i co spakować na zimową wędrówkę w góry
Zima w górach szybko weryfikuje wszystko: ubranie, sprzęt i przygotowanie. Wiatr, mróz i zamieć śnieżna potrafią zmienić prostą trasę w poważne wyzwanie. Co prawda najczęściej wybieramy się w góry, szczególnie te wyższe, przy względnie dobrej pogodnie. Ale, jak wiemy, szczególnie w górach pogoda potrafi zmienić się momentalnie, co zimą może być szczególnie niebezpieczne. Lepiej więc być odpowiednio przygotowanym i mieć w plecaku wszystko, co może się potencjalnie przydać, także w sytuacji kryzysowej. W takich sytuacjach dobrze dobrany strój wpływa nie tylko na komfort marszu, ale przede wszystkim na nasze bezpieczeństwo.
Podstawą zimowego ubioru w górach jest system warstwowy, czyli popularne „ubieranie się na cebulkę”. Każda z warstw ma swoje zadanie. Bielizna termoaktywna odpowiada za odprowadzanie wilgoci i utrzymanie skóry w suchości. Warstwa pośrednia izoluje i zatrzymuje ciepło wytwarzane przez organizm, a warstwa zewnętrzna chroni przed wiatrem, śniegiem i opadami. Taki układ pozwala łatwo reagować na zmiany warunków – inny zestaw sprawdzi się podczas intensywnego podejścia, a inny na postoju czy w czasie odpoczynku.
Wszystkie warstwy powinny dobrze oddychać. Wilgoć zatrzymana na skórze szybko prowadzi do wychłodzenia organizmu. Co ciekawe, przegrzanie i nadmierne pocenie się są jednymi z częstszych przyczyn hipotermii. Mokre ubrania tracą swoje właściwości izolacyjne, a wilgotna skóra nie jest w stanie skutecznie się ogrzewać.
W słoneczny i suchy dzień, przy dużej intensywności ruchu, czasem wystarczy sama bielizna termoaktywna – pozostałe warstwy zawsze powinny jednak znaleźć się w plecaku. Równie ważna jest ochrona przed wiatrem i wilgocią. Nawet jeśli początkowo warunki są łagodne, wystarczy opad śniegu lub wyjście na odsłoniętą grań, by sytuacja szybko się zmieniła. Zimą kurtka, a najlepiej również spodnie z membraną wiatro- i wodoodporną, to absolutna podstawa wyposażenia.
Poniżej zebrałem praktyczną listę rzeczy, które warto zabrać na zimową wędrówkę w góry – od ubioru, przez sprzęt, po jedzenie. W kilku miejscach podaję też konkretne rozwiązania i przykłady sprzętu, które sprawdziły się u mnie podczas zimowych wyjść, często wybrane metodą prób i błędów i uzupełnioną bezcenną dawką wiedzy od mojego brata Konrada 🙂

Spis treści:
- Jak się ubrać i co spakować na zimową wędrówkę w góry
- UBRANIE I OBUWIE – PODSTAWA ZIMĄ
- SPRZĘT GÓRSKI
- NAWIGACJA I BEZPIECZEŃSTWO
- APTECZKA I DROBIAZGI
- JEDZENIE I PICIE
- DOKUMENTY
- RZECZY DO SCHRONISKA
- Na koniec
UBRANIE I OBUWIE – PODSTAWA ZIMĄ
Bielizna termoaktywna – warstwa bazowa
Zimowy ubiór w górach warto zacząć od bielizny termoaktywnej, czyli warstwy noszonej bezpośrednio na skórze. Jej zadaniem jest nie tyle ogrzewanie, co odprowadzanie wilgoci powstającej podczas wysiłku. Sucha skóra oznacza mniejsze ryzyko wychłodzenia, zwłaszcza na postoju lub w wietrznych warunkach. Choć nazwa może sugerować coś innego, bielizna nie powinna być bardzo gruba. Zbyt masywny materiał gorzej radzi sobie z odprowadzaniem potu, a wilgoć przyspiesza utratę ciepła.
Aby bielizna termoaktywna spełniała swoją rolę, musi dobrze przylegać do ciała. Nie powinna być skrajnie obcisła i krępować ruchów, ale zbyt luźna również się nie sprawdzi – bez kontaktu ze skórą traci zdolność skutecznego odprowadzania wilgoci.
Produkowana jest zarówno z włókien syntetycznych (np. poliester, poliamid, elastan), jak i naturalnych, głównie z wełny merino. Merino lepiej radzi sobie w wilgotnych warunkach, ma naturalne właściwości antybakteryjne i wolniej chłonie zapachy, choć jest wyraźnie droższe od syntetyków.
Przy wyborze warto zwrócić uwagę na płaskie lub bezszwowe wykończenie, które ogranicza ryzyko otarć – szczególnie że tej warstwy często nie da się poprawić w trakcie marszu. Jedno jest pewne: bawełna w zimowych górach się nie sprawdza. Chłonie wilgoć, długo schnie i szybko wychładza organizm.

Mój wybór:
- Brubeck Active Wool – komplet bluza i leginsy od polskiego producenta w umiarkowanej cenie, sprawdza się przy większych mrozach,
- Brubeck Dry – to wersja z materiałów syntetycznych, zakładam w zimie, ale przy wyższych temperaturach oraz jesienią i wiosną.
- Brubeck Extreme Merino – dla zmarzluchów i na ekstremalne mrozy
- Bokserki Brubeck Active Wool Boxer – ciepłe bokserki z merino
- Inne znane marki bielizny: Icebreaker, Ortovox
Warstwa docieplająca
Bluza techniczna / polarowa
Doskonale sprawdzają się wszelkiego rodzaju techniczne polary. Ta tkanina ma bardzo dobry stosunek wagi do zdolności izolacyjnych i jest zwykle elastyczna. Wadą polarowych materiałów jest jednak słaba wiatroszczelność i wrażliwość na wilgoć. Dobrze jednak oddychają, przepuszczając nadmiar ciepła i wilgoci. Ja wybieram wersję z kapturem, który podczas wiatru stanowi dodatkową ochronę głowy, na przykład pod kaskiem. Świetnie sprawdzają się materiały typu Polartec® Power Grid™. Praktycznie każda dobra firma produkująca odzież outdoorową ma w swojej ofercie porządne elastyczne polary.


Mój wybór:
- Dynafit Speed Polartec Hooded Jacket – wyjątkowo cienka i lekka bluza, na szybkie podejścia wykonana z Polartec® Power Grid™
- La Sportiva Upendo Hoody – cieplejsza, ale nadal świetnie oddychająca
- The North Face Summit Series™ FUTUREFLEECE™ – ten model nosi Aga, choć ostatnio narzeka, że po praniach jakość materiału się pogorszyła
- Rab Nexus Hoody – lekka, ciepła i oddychająca, w wersji damskiej (dostępna też męska)
Kurtka puchowa lub primaloftowa
Przy wyborze mocniejszej warstwy ocieplającej zimą w górach najczęściej stajemy przed decyzją: puch czy syntetyk. Puch naturalny oferuje najlepszy stosunek ciepła do wagi i świetnie sprawdza się w suchych, mroźnych warunkach. Jego słabszą stroną jest wrażliwość na wilgoć – po zamoknięciu traci swoje właściwości izolacyjne. Wypełnienia syntetyczne, takie jak Primaloft, są pod tym względem bardziej uniwersalne: nadal izolują nawet wtedy, gdy są lekko wilgotne.
Niezależnie od rodzaju wypełnienia, kurtka ocieplająca zimą służy głównie na postoje, przy silnym wietrze oraz podczas bardzo niskich temperatur. Ogromne znaczenie ma jej krój. Dobrze dopasowany, regulowany kaptur i wysoka garda skutecznie chronią głowę oraz szyję przed wychłodzeniem. Ważne są również szczelne mankiety, które blokują dostęp zimnego powietrza do rękawów, oraz odpowiednia długość kurtki – najlepiej sięgająca poniżej talii. Ważne też, żeby puchówka nie była za duża.
Kieszenie powinny być wszyte pod warstwą izolacji i na tyle pojemne, aby można było schować do nich dłonie w rękawiczkach. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także dwukierunkowy zamek, pozwalający sięgnąć do kieszeni niższych warstw lub spodni bez całkowitego rozpinania kurtki i niepotrzebnej utraty ciepła.
Dobrym uzupełnieniem lub alternatywą dla puchówki, w zależności od warunków, może być także kamizelka puchowa lub z primaloftu – szczególnie jeśli szybko marzniesz lub gdy prognozy zapowiadają temperatury poniżej –15°C. Noszona jako dodatkowa warstwa znacząco poprawia komfort cieplny, a jednocześnie nie krępuje ruchów i zajmuje niewiele miejsca w plecaku.

Mój wybór:
- Rab Microlight Alpine – to moja podstawowa puchówka, której od kilku lat używam zarówno na co dzień w mieście, jak i w górach. Na górskich wyjściach noszę ją w plecaku i zakładam głównie podczas postojów lub wtedy, gdy temperatury mocno spadają. Sprężystość puchu: 700 cuin
- Rab Electron Pro – to jeszcze bardziej konkretna ochrona przed mrozem. Mega ciepła, wypełniona puchem o sprężystości 800 cuin. Ma świetne duże kieszenie i jest ultra wygodna
- Patagonia Nano Puff Vest – lekka i łatwa do spakowania kamizelka z Primaloftu
- Cenione kurtki puchowe mają w swojej ofercie właściwie wszyscy szanowani producenci odzieży: Rab, Patagonia, Dynafit, The North Face, Mammut, La Sportiva, Marmot, Mountain Equipment, Salewa, ale też polskie firmy, jak Cumulus, czy Pajak.
- Konkurencyjne ceny ma również Decathlon z kurtkami Simond Alpinism z puchem 800 cuin.
Warstwa zewnętrzna – softshell czy hardshell?
Softshell zimą – na dobrą pogodę i szybkie podejścia
Zimą kurtka softshellowa to bardzo dobra opcja przy stabilnej pogodzie, bez opadów i przy intensywnym ruchu. Sprawdza się szczególnie podczas szybkich podejść, trekkingów i aktywnego poruszania się w terenie, gdy kluczowe są oddychalność i swoboda ruchów.
Softshell dobrze chroni przed wiatrem, co w górach ma ogromne znaczenie, bo to właśnie wiatr najszybciej obniża komfort termiczny. Materiał jest elastyczny, dzięki czemu nie krępuje ruchów, i bardzo dobrze odprowadza wilgoć powstającą podczas wysiłku. W zimowych, mniej surowych warunkach softshell jest dla mnie najwygodniejszą warstwą zewnętrzną. Ma jednak ograniczoną wodoodporność, więc nie zastąpi hardshella przy opadach deszczu czy śniegu. Trzeba więc pamiętać, że w razie pogorszenia pogody trzeba mieć w plecaku kurtkę membranową.


Nasz wybór:
- Rab Torque Jacket – to mój podstawowy softshell na zimę, ale też na chłodniejsze dni wiosną i jesienią. Ma świetny regulowany kaptur, który można używać również na kask
- La Sportiva Macnas Softshell – hybrydowy sofshell z wodoodpornym materiałem w kluczowych miejscach
- Rab Borealis Jacket – flagowy model softshella od Raba, bardzo lekka, elastyczna kurtka na cały rok, choć ja ją wybieram na cieplejsze miesiące przy dużym wietrze
- Wiele osób poleca również tę kurtkę od francuskiego Simonda – Alpinism Light, ale osobiście jej nie sprawdzałem. To nieco tańsza propozycja warta rozważenia.
Hardshell – gdy zimą pada i wieje
Zimą w górach kurtka membranowa typu hardshell to najskuteczniejsza ochrona przed wiatrem, śniegiem i opadami. Jest to warstwa zewnętrzna, zakładana na sam koniec, której zadaniem jest odcięcie niekorzystnych warunków atmosferycznych przy jednoczesnym odprowadzaniu wilgoci z wnętrza.
Przy dobrej pogodzie hardshell najczęściej noszę w plecaku i sięgam po niego dopiero wtedy, gdy warunki zaczynają się pogarszać – pojawiają się opady, silniejszy wiatr lub zamieć. To element ubioru „awaryjnego”, który potrafi diametralnie poprawić komfort i bezpieczeństwo na odsłoniętym terenie.
W przeciwieństwie do letnich kurtek membranowych, zimowy hardshell powinien być znacznie bardziej wytrzymały mechanicznie. Lekkie kurtki biegowe, choć nieprzemakalne, nie sprawdzą się podczas zimowej wędrówki. Materiał zewnętrzny musi dobrze znosić kontakt ze śniegiem, lodem i skałą.
Bardzo istotny jest także krój i rozmiar. Zimowa kurtka membranowa nie może być zbyt ciasna – musi pomieścić warstwy ocieplające i nie może ich zgniatać, bo ograniczałoby to ich właściwości izolacyjne. Z tego powodu wiele osób korzysta z osobnej kurtki hardshellowej na zimę i innej na sezon letni.
Duże znaczenie ma również kaptur. Powinien być regulowany w kilku płaszczyznach, a jeśli uprawiasz skitury lub wybierasz się w wyższe partie gór lub planujesz wspinać się, trzeba zwrócić uwagę na kompatybilność z kaskiem. Usztywniany daszek wyraźnie poprawia widoczność podczas opadów i silnego wiatru, co zimą bywa nie do przecenienia.

W trakcie wysiłku kluczowa jest wentylacja. Zamki pod pachami pozwalają szybko pozbyć się nadmiaru wilgoci, bez konieczności zdejmowania kurtki i utraty ochrony przed warunkami atmosferycznymi.
Praktycznym detalem są także kieszenie – najlepiej, gdy są umieszczone wysoko i nie kolidują z pasem biodrowym plecaka lub uprzężą. Warto też zwrócić uwagę na wykończenie DWR (Durable Water Repellent) i pamiętać o jego regularnej impregnacji, aby materiał nadal skutecznie odpychał wodę.
Na koniec zostaje kwestia dopasowania rozmiaru. Kurtka nie powinna podciągać się przy unoszeniu rąk – prosty test z plecakiem na plecach i rękami uniesionymi nad głową szybko pokaże, czy krój rzeczywiście sprawdzi się w górskim terenie.

Przy wyborze zimowego hardshella warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych parametrów, które realnie wpływają na jego funkcjonalność w górskich warunkach:
- Gramatura tkaniny – kurtki hardshell mogą być wykonane z cieńszych materiałów (około 20–40D) lub grubszych (60D i więcej) – to kwestia odporności na przetarcia od skał, plecaka czy raków.
- Membrana i jej parametry – dobrze, aby wodoodporność wynosiła co najmniej 20 000 mm, co zapewni skuteczną ochronę przed śniegiem i długotrwałymi opadami.
- Równie ważna jest oddychalność – która pozwala na odprowadzanie wilgoci podczas wysiłku i zapobiega przegrzewaniu się pod kurtką – najlepiej jeśli oddychalność nie jest mniejsza niż 10000 g/m2/24h
- Rodzaj laminatu – w zimowych warunkach najlepiej sprawdzają się kurtki 3-warstwowe (3L), które są najbardziej trwałe i stabilne w trudnym terenie. Konstrukcje 2,5L i 2L są lżejsze i bardziej pakowne, ale zwykle mniej odporne na intensywne użytkowanie.

Najbardziej znaną marką membran jest oczywiście doskonale znany Gore-Tex, choć producenci kurtek stosują także alternatywne technologie, które również sprawdzają się w terenie, jak choćby: Pertex® Shield (stosowana m.in. przez Rab), Futurelight™ (The North Face), Power-Tex® (Salewa).
Polecam bardzo dobry artykuł Akademii 8a na temat specyfikacji kurtek membranowych.
Nasz wybór:
- Arc’teryx Alpha AR – Arc’teryx to lider wśród producentów kurtek membranowych. Ten model w tej wersji nie jest już produkowany, ale linia Alpha jest wciąż topowym wyborem. Alpha AR wykonana jest z trzywarstwowego (3L) GORE-TEX® Pro 40D w połączeniu z 80D. Kurtka skutecznie izoluje mnie od największych podmuchów wiatru i nie przemokła w deszczu i śniegu. Choć najczęściej noszę ją w plecaku na sytuacje awaryjne
- Arc’teryx Beta LT – to lżejsza wersja, na mniej ekstremalne warunki. Obecnie dostępna jest jako Beta SL (3L, połączenie GTX 40D i 70D)
- Inne modele, które warto wziąć pod uwagę: Mountain Equipment Lhotse, Dynafit Traverse GTX, Mammut Convey Tour HS Hooded Jacket, Rab Latok Extreme, Marmot Minimalist Pro, The North Face Summit Pumori GTX, Patagonia Triolet, czy któryś z modeli RevolutionRace, choć oferta czołowych producentów jest znacznie szersza i regularnie się zmienia. W niższej półce cenowej można zdecydować się na alternatywne rozwiązanie do Gore-Tex albo sprawdzić ofertę Simond Alpinism z Decathlonu.
Spodnie zimowe
Podczas większości zimowych wycieczek w górach w zupełności wystarczy zestaw złożony z termoaktywnych getrów i spodni softshellowych. Najlepiej sprawdzają się modele uszyte z nieco grubszego materiału, z miękką, polarową warstwą od wewnątrz, która pomaga zatrzymać ciepło, a jednocześnie nie ogranicza oddychalności. Niestety producenci odzieży nie zawsze dobrze opisują rodzaj materiału, więc najlepiej sprawdzić grubość i jakość tkaniny w sklepie stacjonarnym albo zamówić do domu kilka par z możliwością zwrotu.
Zimowe spodnie softshellowe powinny przede wszystkim chronić przed wiatrem, a bardzo praktycznym rozwiązaniem są rozsuwane zamki po bokach nogawek, ułatwiające wentylację i regulację temperatury podczas wysiłku. Dopóki nie pada intensywnie, hydrofobowe wykończenie DWR w zupełności wystarcza – przy aktywnym poruszaniu się mięśnie nóg generują dużo ciepła, dlatego ważniejsza od grubej izolacji jest dobra oddychalność materiału.

Dobre spodnie zimowe powinny być także odporne mechanicznie. Wzmocnienia u dołu po wewnętrznej stronie nogawek chronią materiał podczas marszu i wspinaczki w rakach, a dodatkowe wzmocnienia na kolanach przydają się, gdy trzeba uklęknąć w śniegu lub skale. Elastyczna tkanina, profilowane kolana i klin w kroku znacząco poprawiają swobodę ruchów, co doceni się szczególnie na stromych podejściach czy technicznych odcinkach trasy.
Na wypadek pogorszenia pogody warto jednak mieć w plecaku spodnie hardshellowe, zakładane na wierzch. Zimą najlepiej sprawdzają się modele z zamkami na całej długości nogawek, które można założyć szybko, bez zdejmowania butów. Przekonałem się o tym podczas ostatniej grudniowej wyprawy w Tatry, gdzie drugiego dnia rano powitał nas deszcz. Jedyne, co mi przemokło to właśnie spodnie softshell. Niestety wierzchnie spodnie goretexowe zostały w domu…

Przy dużym mrozie lub dłuższych postojach można pomyśleć o dodatkowych spodniach ocieplających – polarowych lub z wypełnieniem Primaloft. Nie są potrzebne w trakcie marszu, ale sprawdzą się jako zapasowa warstwa, gdy temperatura spada lub trzeba zatrzymać się na dłużej.
Mój wybór:
- Salewa Comici – świetne spodnie stworzone do alpinizmu i skialpinizmu wyposażone we wszystko, co potrzeba: elastyczny materiał ocieplany wełną merino, w kluczowych miejscach wzmocniony membraną stormwall, zamki i wzmocnienia u dołu, wywietrzniki po bokach. To zdecydowanie mój numer 1! Niestety, już nie są produkowane…
- Salewa Puez Orval 2 – moje pierwsze spodnie zimowe, które noszę od kilku lat do tej pory zarówno w Tatry, Gorce, jak i na sanki z dziećmi. Mają przyjemny lekko ocieplany od wewnątrz materiał, elastyczny dobrze dopasowany krój i zamki u dołu
- Rab Torque Mountain – to mój wybór na cieplejsze dni w zimą oraz wiosnę i jesień. Dobrze oddychające i elastyczne. Nie są ocieplane, ale wykonane są z wytrzymałego materiału Matrix™
- Inne modele warte zwrócenia uwagi: Salewa Ortles Durastretch, Dynafit Transalper Pro, Norrona Trollveggen Flex1 Rescue, Equipment Ibex Mountain oraz oczywiście Simond Ice oraz Simond Alpine.
Buty zimowe
Buty zimowe w góry to temat, w którym nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Modele wystarczające na zimowe wyjścia w Beskidach czy Gorcach mogą okazać się za słabe w tatrzańskich warunkach. Dlatego zamiast zaczynać od konkretnej marki czy modelu, lepiej najpierw określić własne potrzeby i priorytety: ocieplenie i wodoodporność, sztywność podeszwy, możliwość użycia raków lub raczków, dobra podeszwa oraz właściwe dopasowanie rozmiaru.
Buty zimowe muszą być przede wszystkim ciepłe i wygodne. Zbyt ciasne obuwie bardzo szybko prowadzi do marznięcia stóp i obtarć, co zimą może stać się realnym zagrożeniem. Dlatego często stosuje się zasadę wyboru butów o pół do nawet półtora rozmiaru większych niż obuwie noszone na co dzień – tak, aby zmieścić grubszą skarpetę. Solidna podeszwa, jak Vibram, to kolejny element, który koniecznie trzeba wziąć pod uwagę.

W warunkach zimowych wodoodporna membrana, najlepiej Gore-Tex jest obowiązkowa – chroni przed wilgocią ze śniegu i błota pośniegowego, pozwalając utrzymać komfort przez cały dzień. Bardzo praktycznym dodatkiem jest też gumowy otok, który zabezpiecza cholewkę przed uszkodzeniami, poprawia trwałość buta i sprawdza się przy kontakcie ze skałą, twardym śniegiem czy rakami.
Jeśli chodzi o sprzęt dodatkowy do butów, kluczowa jest sztywność podeszwy. Do raczków wystarczą buty bardziej elastyczne, natomiast raki wymagają wyraźnie sztywniejszej konstrukcji – zbyt miękka podeszwa może prowadzić do uszkodzenia raków lub utraty stabilności. Jeżeli planujesz bardziej ambitne cele i stopniowe zwiększanie trudności tras, warto rozważyć buty przystosowane do raków półautomatycznych lub automatycznych, wyposażone w odpowiednie ranty zapewniające ich szybki montaż i stabilne mocowanie.

Jeśli jednak dopiero zaczynasz zimową przygodę w górach i planujesz trekking w Beskidach, tatrzańskich dolinach albo łatwiejsze cele – na przykład w Tatrach Zachodnich – nie ma sensu od razu inwestować w bardzo drogie, skrajnie sztywne buty pod raki automatyczne. Z drugiej strony warto myśleć perspektywicznie i zastanowić się, czy wybrany model nadal będzie odpowiedni za dwa-trzy sezony, gdy pojawią się bardziej ambitne plany i trudniejszy teren.
Mój wybór:
- Salewa Rapace GTX – moje pierwsze buty zimowe pod raki półautomatyczne. Bardzo uniwersalne i super wygodne nawet przy długich trasach. Przeszedłem w nich w zimie Gorce i dużą część Tatr, ale świetnie nadają się też na wiosnę i jesień
- La Sportiva Nepal Cube GTX – absolutna czołówka wśród obuwia wysokogórskiego pod raki automatyczne – bardzo techniczne, niezwykle lekkie, ze świetną izolacją termiczną. Używałem ich do bardziej ambitnych celów w Tatrach. Niestety nie pokochały się z moją stopą
- La Sportiva G5 Evo – ultra-techniczne buty wysokogórskie i pod wspinaczkę zimową wykonane z innowacyjnych materiałów. Dobre i szybkie dopasowanie dzięki systemowi wiązania BOA. Bardzo lekkie i ciepłe.
- Inne opcje warte rozważenia: Scarpa Phantom Tech HD, Scarpa Mont Blanc Pro GTX.
Skarpety
Zimą to jeden z kluczowych elementów komfortu. Najlepiej sprawdzają się grube skarpety z wełną merino – dobrze izolują, nawet gdy są lekko wilgotne, nie chłoną zapachów i skutecznie regulują temperaturę. Warto mieć ze sobą dodatkową parę na wszelki wypadek.
W trudniejszych warunkach – przy wielodniowych wędrówkach, noclegach w terenie czy turystyce skiturowej – warto rozważyć system dwóch warstw, czyli cienką skarpetę typu liner zakładaną bezpośrednio na stopę i grubszą warstwę zewnętrzną. Takie rozwiązanie nie tylko poprawia izolację, ale też pomaga zredukować tarcie i łatwiej zadbać o higienę.
W ofercie Bridgedale doskonałym wyborem na zimowe warunki będzie seria Explorer, zaprojektowana z myślą o chłodzie, długim marszu i solidnej amortyzacji. To właśnie takie skarpetki w góry zimą pozwalają komfortowo przejść przez naprawdę mroźne dni – bez zmarzniętych stóp i odcisków.
Mój wybór:
- Bridgedale Explorer Heavyweight Merino Performance Boot – najcieplejszy model od Bridgedale, z wełną merino
- Bridgedale Explorer Heavyweight Merino Performance Knee – najcieplejszy model od Bridgedale w wersji podkolanówek
- Smartwool Mountaineer Classic Edition Maximum Cushion Crew – odpowiednik od Smartwool, bardzo ciepłe, 74% merino!
- Quechua SH500 Mountain Mid, Quechua SH500 Mid – na mniejsze mrozy, z merino, dobry stosunek jakości do ceny
- Bridgedale Base Layer Thermal Liner – warstwa bazowa, cienkie linery pod grubą skarpetę
Stuptuty (ochraniacze na buty)
Ich podstawowym zadaniem jest ochrona butów i nogawek spodni przed śniegiem, wodą i błotem, które bez nich mogą dostać się do środka. W warunkach zimowych oznacza to mokre skarpety, wychłodzenie i spadek komfortu już po pierwszych kilometrach.
Do zimowych wyjść najlepiej sprawdzają się wysokie, dobrze dopasowane stuptuty, sięgające powyżej łydki. Ważny jest odporny na przetarcia materiał, szczególnie w dolnej części, która pracuje blisko raków, skał i twardego śniegu. Modele wykonane z tkanin z membraną najskuteczniej blokują wilgoć.
W praktyce najlepiej sprawdzają się stuptuty zapinane z przodu na rzep. Takie rozwiązanie jest proste, szybkie w obsłudze i mniej awaryjne w niskich temperaturach niż zamki, które potrafią zamarzać lub zapychać się śniegiem.

Istotny jest też system mocowania: solidny haczyk zaczepiany o sznurówki oraz pasek pod butem zapobiegają podciąganiu się stuptutów podczas marszu. Górna regulacja pozwala dobrze domknąć całość wokół łydki, dzięki czemu śnieg nie ma szans wpaść do środka nawet w trudniejszych warunkach.
Wyjątkiem są jedynie buty z zintegrowanym ochraniaczem, gdzie pełnią one już tę samą funkcję.
Mój wybór:
- Black Diamond Frontpoint Gaiters – mają wszystko, co potrzeba
- Viking Kanion – alternatywa od naszego rodzimego Vikinga, testowana właśnie przez syna
Czapka, chusta, kominiarka
W przypadku zimowych wędrówek polecam zabrać ze sobą dwie czapki – cieńszą na wchodzenie pod górę, jeśli mróz nie jest zbyt mocny i grubszą z polarową ociepliną wewnątrz, na postoje i schodzenie, kiedy już się tak bardzo nie męczymy. Dobrze, jeśli czapka przylega do głowy, żeby na nią mógł zmieścić się kask wspinaczkowy. Przy dużym wietrze albo zamieci najlepiej sprawdzi się jednak kominiarka. Zamiast szalika natomiast stosujemy chustę wielofunkcyjną, tak zwany buff, of hiszpańskiej marki Buff, lidera w tym segmencie.
Rękawice
W praktyce najlepiej sprawdza się zestaw rękawic, a nie jedna para „do wszystkiego” – inne sprawdzą się podczas podejścia, inne na grani, czy na postoju.
Opcja 1 – najcieplejsza (na duży mróz i postoje):
Puchowe łapawice (jednopalczaste) zapewniają maksymalną izolację, bo palce grzeją się nawzajem. To najlepszy wybór na silny mróz, wiatr i dłuższe przerwy. Pod spodem warto mieć cienkie rękawiczki polarowe lub z merino, które pozwalają coś poprawić czy obsłużyć sprzęt bez całkowitego odsłaniania dłoni.
Opcja 2 – bardziej uniwersalna (do działania):
Rękawice pięciopalczaste dają lepszą precyzję i kontrolę, co przydaje się podczas marszu, używania czekana, kijków czy pracy ze sprzętem wspinaczkowym. Trzeba jednak pamiętać, że przy większym mrozie ich izolacja bywa niewystarczająca, dlatego dobrym uzupełnieniem są ogrzewacze chemiczne oraz zapasowe rękawiczki polarowe w plecaku.
Przy temperaturach odczuwalnych poniżej –10°C same rękawice pięciopalczaste często przestają dawać radę i wtedy łapawice stają się realnym zabezpieczeniem przed wychłodzeniem.
Mój wybór:
- Black Diamond Mercury Mitt – ciepłe, grube, wodoodporne, na mrozy do -30 ºC
- Black Diamond Renegade – już nie produkowane, ciepłe, z membraną GTX, pięciopalczaste, do -12 ºC
- Rab Axis Glove – precyzyjne, do wspinaczki zimowej, dobrze chronią przed wiatrem dzięki membranie GTX Infinium
SPRZĘT GÓRSKI
Plecak 40–50 l
Na jednodniowe lub dwudniowe wyjścia w góry najlepiej sprawdza się plecak o pojemności 40–50 litrów – pozwala spakować zapas ciepłych warstw, termos, sprzęt zimowy i jedzenie, a jednocześnie nie jest przesadnie duży.
Dobry plecak zimowy powinien mieć solidny, wygodny system nośny i stelaż, który dobrze przenosi ciężar na biodra – zimą niesiemy zwykle więcej i ciężej niż latem. Bardzo przydatne są pętle do mocowania czekana, możliwość przypięcia kijków oraz łatwy dostęp do głównej komory, także w rękawicach. Warto zwrócić uwagę na chowany pokrowiec przeciwdeszczowy, który chroni zawartość przed mokrym śniegiem i deszczem, a także na trwałe materiały odporne na przetarcia.
Raki / raczki / rakiety śnieżne
Raki, raczki i rakiety śnieżne to sprzęt, którego dobór zawsze powinien zależeć od terenu, warunków i planowanej trasy. Zimą nie ma jednego „uniwersalnego” rozwiązania – często już na samym podejściu mogą być potrzebne inne akcesoria niż wyżej w górach.
Raczki sprawdzają się na oblodzonych ścieżkach, leśnych drogach i na dojściach do schronisk, gdzie często są wręcz niezbędne. Są lekkie, szybkie do założenia i warto je mieć w plecaku nawet wtedy, gdy planujemy łatwiejszą trasę.
Raki to sprzęt przeznaczony w bardziej wymagający teren – strome podejścia, twardy śnieg, lód i wysokogórskie szlaki. Dają realne bezpieczeństwo tam, gdzie raczki przestają działać. Wymagają jednak odpowiednio sztywnych butów i podstawowej umiejętności poruszania się w nich. Dobór odpowiedniego rodzaju raków zależy od charakteru aktywności. Inne będą odpowiednie do wysokogórskiego trekkingu, a inne do wspinaczki lodowej.
Rakiety śnieżne przydają się głównie w głębokim, nieprzetartym śniegu, zwłaszcza na łagodniejszych trasach i w lesie. Ułatwiają poruszanie się bez zapadania po kolana, ale w stromym i skalnym terenie nie mają zastosowania.
Czekan
Czekan to jeden z podstawowych elementów zimowego wyposażenia w Tatrach i wyższych górach. Jest niezbędny na stromych podejściach i zejściach, gdzie pozwala zachować równowagę, asekurować się w twardym śniegu i reagować w razie poślizgnięcia. Używany prawidłowo zwiększa bezpieczeństwo zarówno na trawersach, jak i w eksponowanym terenie.
Warto pamiętać, że sam czekan to nie gadżet „na wszelki wypadek” – jego skuteczność zależy od umiejętności. Dlatego zimą w Tatrach powinien iść w parze z podstawową wiedzą o hamowaniu i poruszaniu się w stromym, zaśnieżonym terenie. Taką wiedzę można zdobyć na jednym z wielu kursów zimowej turystyki wysokogórskiej. Polecam szkołę Kilimanjaro, w której ja robiłem kurs zimowy na początku mojej przygody z górami w zimie.

Uprząż i lonża via ferrata
Na trudniejszych szlakach w Tatrach spotyka się sztuczne ułatwienia, takie jak łańcuchy czy klamry. Aby zminimalizować ryzyko w stromym i oblodzonym terenie, coraz częściej – i słusznie – zaleca się korzystanie z uprzęży wspinaczkowej oraz lonży typu via ferrata (m.in. w materiałach Akademii Zimowej TOPR). Oczywiście pod warunkiem, że łańcuchy nie są całkowicie zasypane głęboko pod śniegiem.
Lonża via ferrata wyposażona jest w absorber energii, dwa karabinki i system bezpiecznego przepinania – kluczowa zasada brzmi: nigdy nie wypinaj obu karabinków jednocześnie. Taki zestaw pozwala wpiąć się do łańcucha na najbardziej eksponowanych odcinkach i znacząco zwiększa bezpieczeństwo. To rozwiązanie sprawdza się m.in. na Orlej Perci, gdzie poślizg w trudnych warunkach może mieć poważne konsekwencje.
Kask
Kask zimą w górach chroni przed spadającym lodem i kamieniami, które przy wahaniach temperatur zdarzają się częściej niż latem, a także w razie poślizgnięcia lub upadku na twardym, zmrożonym podłożu. W terenie stromym, eksponowanym, w żlebach i na grani kask powinien być traktowany jako standardowe wyposażenie, a nie opcjonalny dodatek.
Kijki trekkingowe
Kijki zimą są bardzo pomocne zarówno na podejściach, jak i zejściach, szczególnie w niższych partiach. Odciążają kolana, poprawiają równowagę i pozwalają lepiej rozłożyć wysiłek, szczególnie w głębokim śniegu lub na długich, męczących odcinkach.
Warto wybierać modele lekkie, z regulowaną długością, solidnymi blokadami i zimowymi talerzykami, które zapobiegają zapadaniu się kijów w śniegu.
Gogle i okulary przeciwsłoneczne
W zamieci śnieżnej, przy silnym wietrze i sypkim śniegu gogle z jasną szybą potrafią zrobić ogromną różnicę – poprawiają widoczność i chronią oczy przed lodowymi drobinami.

Z kolei w słoneczne dni, przy odbijającym światło śniegu, niezbędne są okulary z wysokim filtrem UV. Najlepiej sprawdzają się okulary lodowcowe, które chronią oczy także z boków i zapobiegają oślepieniu.

Mój wybór:
- Julbo Cham – okulary lodowcowe z polaryzacją
- Julbo Shield – uniwersalny model w góry i na rower z wymiennymi bocznymi osłonami
Lawinowe ABC
Lawinowe ABC – czyli detektor, sonda i łopata – to absolutna podstawa poruszania się w terenie zagrożonym lawinami. Ten zestaw nie chroni przed lawiną, ale daje szansę na szybką reakcję i uratowanie życia, swojego lub partnera.
Warunek jest jeden: sprzęt musi być zawsze noszony przy sobie, a nie w plecaku „na wszelki wypadek”, i trzeba umieć się nim posługiwać. Detektor pozwala zlokalizować zasypaną osobę, sonda precyzyjnie określa jej położenie, a łopata umożliwia szybkie odkopanie – czas w takich sytuacjach liczony jest w minutach. Obsługa lawinowego ABC jest standardowo omawiana i ćwiczona na kursach zimowej turystyki, bo sam sprzęt bez praktyki nie daje bezpieczeństwa!
NAWIGACJA I BEZPIECZEŃSTWO
- Mapa Tatr 1:25 000
- Kompas
- Czołówka + zapasowe baterie
- Naładowany telefon + power bank
- Aplikacja „Na Ratunek”
- Numer TOPR: 601 100 300
- Opcjonalnie: urządzenie GPS lub zegarek z nawigacją GPS
APTECZKA I DROBIAZGI
- bandaż, gaza, plastry na odciski, płyn do odkażania ran
- folia NRC
- leki przeciwbólowe i osobiste
- krem z filtrem UV (zimą też!)
- pomadka ochronna
- chusteczki / papier toaletowy
- woreczek na śmieci
- taśma (duct tape lub izolacyjna)
- stopery do uszu (noc w schronisku)
JEDZENIE I PICIE
Szturmowe jedzenie (niezamarzające):
- batony energetyczne
- orzechy, suszone owoce
- czekolada
Picie:
- termos 0,7–1 l
- herbata z miodem, cytryną lub sokiem
- domowy izotonik (woda + miód + cytryna + szczypta soli)
W schroniskach zwykle jest wrzątek, ale nie zawsze wolna kuchnia.
DOKUMENTY
- Dowód osobisty warto mieć zawsze przy sobie, szczególnie przy wyjazdach w Tatry po stronie słowackiej.
- Równie ważna jest gotówka. Choć coraz więcej schronisk akceptuje karty, terminale potrafią nie działać albo… po prostu ich nie ma. Zimą, przy złej pogodzie i problemach z prądem czy zasięgiem, gotówka bywa jedyną opcją.
- Kluczowa sprawa to ubezpieczenie górskie. Warto pamiętać, że akcje ratunkowe na Słowacji są płatne, dlatego przed wyjazdem należy wykupić odpowiednią polisę. Dodatkowo, w przypadku poruszania się poza znakowanymi szlakami (co formalnie jest nielegalne), standardowe ubezpieczenie często nie obejmuje takich sytuacji. Jeśli planujesz ambitniejsze cele, dobrze poszukać polisy, która to uwzględnia. Jedną z najbardziej znanych i sprawdzonych opcji jest ubezpieczenie Alpenverein.
RZECZY DO SCHRONISKA
- Lekkie buty (klapki / crocsy)
- Rzeczy do mycia
- Śpiwór (jeśli nie chcemy dodatkowo płacić za pościel)
Na koniec
Tatry to nie jest wyprawa w Himalaje, ale zimą w naszych górach warunki potrafią zaskoczyć. Jeśli budżet jest ograniczony, zdecydowanie lepiej pożyczyć część sprzętu lub kompletować go stopniowo, niż oszczędzać kosztem bezpieczeństwa i komfortu.
Zima w górach bardzo szybko uczy pokory. Dobrze dobrane ubranie i sprzęt robią ogromną różnicę – pozwalają skupić się na drodze, warunkach i decyzjach, zamiast na walce z zimnem. To często one decydują o tym, czy wyjście będzie dobrą przygodą, czy niepotrzebnym sprawdzianem odporności.
Przy pisaniu tego tekstu korzystałem (oprócz bogatej wiedzy przekazanej przez mojego brata Konrada) m.in. z bezcennych źródeł, takich jak Szkoła Kilimanjaro, 8academy.pl 8a, Skadi na Grani, Kozice Piwniczańskie, Skalnik Blog. Nie jest to jednak tekst w żaden sposób promocyjny ani przez nikogo sponsorowany.
Jeśli masz wrażenie, że o czymś zapomniałem albo chcesz dopytać o konkretny element wyposażenia – śmiało daj znać.

